Wyniki OFE czyli otwartych funduszy emerytalnych budzą od pewnego czasu obawy co do wysokości naszych przyszłych emerytur. Otwarte Fundusze Emerytalne poniosły w ostatnim czasie dość poważne straty związane z sytuacją na giełdzie. Sprawą tą zainteresował się nawet rzecznik praw obywatelskich, który postuluje, by PTE czyli Powszechne Towarzystwa Emerytalne (zarządzające majątkiem OFE) partycypowały choć w części w ryzyku związanym z inwestowaniem składek członków OFE – tworzących II filar emerytalny. Postulaty RPO są jak najbardziej zasadne, ale to nie same PTE są winne tej sytuacji. Naprawdę obecna sytuacja jest niestety prostą konsekwencją rozwiązań systemowych przyjętych dużo wcześniej – u zarania reformy emerytalnej. Autorzy tej reformy wprowadzili mechanizm tzw. minimalnej stopy zwrotu z inwestycji. W przypadku jej nieuzyskiwania przez dany fundusz OFE zarządzające nim towarzystwo PTE zobligowane jest do dopłacenia do aktywów członków OFE brakującą do osiągnięcia tej stopy zwrotu kwotę. Błąd tego założonego w reformie mechanizmy polega na powiązaniu minimalnej stopy zwrotu z inwestycji ze średnią stopą zwrotu wszystkich funduszy OFE. W rezultacie jeśli jest tak jak teraz obecnie, gdy wszystkie fundusze notują stratę, to same w sobie ujemne wyniki nie powodują konieczności dopłacenia przez PTE do OFE. Tym samym mechanizm tego systemu dopuszcza możliwość częściowej utraty pieniędzy klientów danego OFE. Straty pojawiły się niestety dopiero teraz – po potężnym kryzysie finansowym. Świadczy to w sumie tylko o wysokich kompetencjach zarządzających PTE. Jeżeli natomiast miałby być utrzymany jakiś mechanizm dopłaty, to minimalna stopa zwrotu powinna być również ustalona przynajmniej na poziomie inflacji. Zapewniłoby to realnie dodatnie zyski członka OFE lub na poziomie zerowym inflacji – przynajmniej zapewniłoby ochronę zgromadzonego kapitału. Gdyby przyjęte byłoby to drugie rozwiązanie, środki członków w OFE wynosiłyby teraz według szacunków blisko o 3 mld zł więcej – gdy przeciętna trzyletnia stopa zwrotu wyniosła około 2,9 procenta. Na pewno takie rozwiązanie czyniłoby zadość postulatom stawianym przez RPO. Niestety wadą takiego rozwiązania byłoby to, że stopy zwrotu większości funduszy OFE nie odbiegałyby też zbytnio od poziomu odniesienia, czyli poziomu inflacji lub zera. Niezbędne więc wydaje się równoległe też zwiększenie uzależnienia opłat za zarządzanie od wyników inwestycyjnych. Obecnie tylko 10 procent samej opłaty za zarządzanie jest wyznaczane przez skuteczność zarządzania danego PTE. Uzupełnieniem mechanizmów w systemie powinno być także liberalizowanie limitów inwestycyjnych.
Thursday, May 21st, 2009 | Author: admin
Category: Uncategorized
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Leave a Reply
» Log in
